Start Gadżety.pl

GoPro w słabej sytuacji, opuszcza jeden z rynków

GoPro - najbardziej chyba znany na świecie producent kamerek sportowych - wpadł w spore tarapaty. Odnotował on w ostatnim kwartale roku znaczny spadek sprzedaży (obroty wyniosły 340 milionów dolarów, a zarząd zakładał je na poziomie 470 milionów dolarów) wobec czego przyszło mu opuścić jeden z segmentów rynku, do tego szykuje się do bardzo dużych zwolnień, a prezes firmy zrezygnował całkowicie z pensji.

Rynkiem, który amerykańska firma opuszcza jest rynek dronów - podała ona, że jej bezzałogowa maszyna latająca Karma będzie ostatnią, jaką wyprodukuje. Szukając oszczędności GoPro zwolnić ma także sporą część załogi - z 1250 pracowników pozostać ma ich mniej niż tysiąc. O tym, że jest źle świadczyć może także fakt, że całkowicie ze swojej pensji w roku 2018 rezygnuje CEO Nicholas Woodman (no, będzie on zgarniał 1 dolara za swoją pracę).

Drony Karma, które nad Wisłą kosztują (co prawda w zestawie z kamerką HERO6 Black) sześć i pół tysiąca złotych, okazały się dla producenta problematyczne - w listopadzie musiał on zorganizować wielką akcję naprawczą, bo okazało się, że miały one wadę, przez którą mogły nagle w trakcie lotu stracić całą moc i spaść w niekontrolowany sposób.

Przez to, ale nie tylko, Karma nie była w stanie wygrać z konkurencją na bardzo trudnym rynku - co zresztą GoPro zaznaczyło w oficjalnym komunikacie. Dlatego po wyprzedaniu zapasów magazynowych Karmy (może będą z tym związane jakieś promocje?) zamierza całkowicie rynek ten opuścić.

Restrukturyzacja kosztować ma 23-33 milionów dolarów, dlatego firma ma się skupić na umocnieniu swojej pozycji na polu kamerek sportowych, który jest dla niej rdzeniem działalnosci - z tego też względu cena topowej HERO6 Black spada z 499 do 399 dolarów.

Źródło: GoPro, Zdj.: GoPro

Copyright © 2009 - 2018 Cyfrowy Polsat S.A.